Tytuły piosenek: "das gesamte ABC " , "Bruder Jakob", "Backe, backe Kuchen", "Grün, grün, grün sind alle meine Kleider", "Alle meine Entchen"
Taka znajomość niemieckiego dla córki była wystarczająca i jedyna możliwa na czas który mieliśmy. Nie chciałam robić dodatkowej presji i uczyć ich więcej, a poza tym było jasne, że najwięcej nauczą się kiedy już będziemy w Niemczech. I tak było. Dawid w przedszkolu bardzo szybko wiele rozumiał i z czasem coraz więcej mówił, a dziś, po dwóch latach, można powiedzieć, że umie świetnie mówić po niemiecku. I myślę, że ogromnie dużo rozumie, o ile nie wszystko. Jest nawet lepszy ode mnie i męża w rozumieniu języka bawarskiego, który jest przecież przez Bawarczyków dumnie używany. Od początku nie zastanawiał się nad tym co i jak powiedzieć, mówił, po prostu mówił jak tylko potrafił, a z czasem zaczął coraz częściej używać poprawnych form gramatycznych. U mniejszych dzieci nauka języka przychodzi automatycznie. Z Olą był większy problem, ze względu na jej nieco wycofany charakter i to, że będąc starsza za bardzo zwracała uwagę na to by dobrze, poprawnie się odezwać. A to nie pomagało jej długo w swobodnej rozmowie. Za to bardzo pomogły jej dwie koleżanki - jedna z klasy, druga z sąsiedztwa, z którymi się zaprzyjaźniła i szybko zaczęły się odwiedzać w domach i spędzać wiele wspólnego czasu. Taka nauka poprzez zabawę była dla niej najlepszą lekcją.
Nasze mieszkanie postanowiliśmy sprzedać znajomej, tak więc nie było problemu, żeby nawet po umowie notarialnej i przelaniu pieniędzy, pozostać na mieszkaniu aż do wyjazdu, czyli do końca maja. Teoretycznie zamknęliśmy sobie poprzez sprzedaż łatwiejszą drogę powrotu, skoro nie mamy dokąd wrócić. Póki co w ogóle nie biorę tego pod uwagę, choć kiedyś wyjazdu też nie brałam, a przecież różnie może być. Ale z pewnością znajdzie się sposób, aby było gdzie wrócić, jeśli tak postanowimy. Dzieci przeprowadzkę potraktowały jak wakacje, bo też akurat w takim czasie wyjeżdżaliśmy. Były szczęśliwe i zachwycone nowym miejscem, a my zdziwieni, że tak świetnie znoszą zmianę kraju i języka. Dopiero po pół roku mogę stwierdzić, że odezwała się u nich tęsknota za Polską, przede wszystkim za pozostawioną rodziną, babcią, dziadkiem, ciociom, czy kuzynami z którymi się tyle spotykali. U córki widać tą tęsknotę do dziś. Wszystko często zależy od tego, jak nam się ułożyło za granica tzn. w przypadku dzieci- czy zaprzyjaźniły się z kimś, czy dobrze idzie im w szkole, czy ktoś np. w szkole się z nich śmiał albo obrażał i jak często mają kontakt z bliskimi z Polski. Za to w przypadku dorosłych myślę, że tęsknota za krajem i chęć powrotu zwiększa się, kiedy decydujemy się na pracę z której nie jesteśmy zadowoleni, nie mamy żadnych polskich czy niemieckich znajomych z którymi umiemy spotkać się i zwyczajnie pogadać, albo gdy widzimy problemy z aklimatyzacją naszych dzieci i żadnych perspektyw na ich zmianę.